Archive for March, 2008

Tytułu jeszcze brak…

Thursday, March 13th, 2008

Hehehehe, widzieliście jak ten samolot wykurwil w te wieżę? – spytal się niby od niechcenia Putin. I tak wiedzial, że wszyscy obecni widzieli to samo co on. Od dłuższego czasu wywiad dostawal meldunki z bliskiego wschodu o zbliżającym się terminie ataku terrorystycznego.
Tak jest Panie Prezydencie – odpowiedzieli niemal jednocześnie wezwani obecni.
Mimo, że epoka komunizmu już dawno minęla, to i tak każdy z gości czul się nieswojo w obecności prezydenta Putina. Były szef KGB na Niemiecką Republikę Demokratyczną – wysoko ceniony za profesjonalizm i opanowanie – zbieral w swoim czasie liczne pochwaly za skutecznie dzialającą siatkę wywiadowczą w NRD. Podobno miał zostać przeniesiony na placówkę do Stanów Zjednoczonych ale upadek bloku wschodniego i zalamanie się reform gospodarczych Związku Radzieckiego przekreślily te ambitne plany.
W chwili obecnej to on zadawal pytania a inni – maluczcy – mieli odpowiadać. On dla nich był panem życia lub śmierci – oni dla niego nikim. Szef wojsk lądowych, wojsk lotniczych, marynarki, wojsk rakietowych, wywiadu wojskowego, kontrwywiadu, nasłuchu radio – elektronicznego i ponad polowa szefów pionów w KGB siedziała teraz przy ogromnym stole czekając co powie ON– wystarczylo jedno jego spojrzenie i wszyscy zebrani mogli utonąć równie szybko jak wyplynęli na powierzchnię.
Dowództwo wojskowe i wywiadowcze kraju najwyższego szczebla było zebrane ponad 300 metrow pod ziemią w schronie, który wedlug specjalistów miał przetrwać dosłownie wszystko i wyżywić 500 osób przez okrągly rok…

Under construction…

Preludium

Thursday, March 13th, 2008

Pewnego słonecznego dnia czarny jak smoła ptak nasrał na ramię pewnego pana X wchodzącego do Białego Domu, po czym skrył się w krzakach. W tym samym dniu Amerykanin pochodzący z bliskiego wschodu ukradł jego córce portmonetkę. Pan X został sprawnie przeszukany przez sprawną ochronę, po czym wszedł do pokoju owalnego.
- Jak się masz X! – Przywitał go B. – Co u dzieciaków? – ciągnął.
- Dzień dobry panie B. – odpowiedział. – Z dzieciakami ok, tylko dzisiaj jakiś brudas ukradł mojej córce portmonetkę.
- O! To szkoda…Ale nasz przyjaciel z pewnością złapie tego terrorystę, co nie A? – powiedział B. wskazując na grubasa z przylizaną grzywka siedzącego na fotelu.
- Moi ludzie już zabezpieczyli teren przestępstwa – odpowiedział A. – W promieniu 50 mil zamknięty został ruch samochodowy i pieszy. Wszyscy amerykanie z bliskiego wschodu mieszkający na tym terenie są przesłuchiwani. Wkrótce odzyskamy tę portmonetkę, bez obaw.
- Uspokoiłeś mnie A. – z wyraźną ulgą odpowiedział X.
- No problem, zawsze do usług – powiedział A.
- No już, przestańcie lizać się po fiutach – warknął B. – Mamy ważniejsze sprawy do obgadania.
- Czyżbyś stracił nad sobą panowanie B.? – powiedziała pani C. wchodząc cicho niczym kot.
- A to ty droga C., miło mi, że wpadłaś – odwrócił się B. po czym szybko zmienił ton. – No, proszę państwa, jesteśmy już w komplecie. Czas działać! Nasz czas już nadszedł. Zanim zaczniemy chcę przypomnieć tylko, ze jak pismaki pisną chociaż słówko o naszym spotkaniu to nogi wam powyrywam razem z jajami – powiedział B po czym spojrzał sie na kanapę, gdzie siedzieli panowie I., E. oraz SA.
Odpowiedziało mu milczące skinienie trzech głów.
- No! I tak ma zostać – ciągnął – wiecie o co c’mon; chcę usłyszeć w końcu od was jak mamy zrobić porządek z tymi brudasami na bliskim wschodzie. Jakieś propozycje?
Odezwał się milczący dotąd E: – Proszę państwa, to przedsięwzięcie jest oszacowane na kilka,  kilkanaście lat; skupmy się na początku na najsłabszym celu – mam na myśli Afganistan – sprawdzimy gotowość bojową naszych wojsk i logistykę, co ty na to B.?
- tak, kurwa, Afganistan – żachnął się X. – Ruskie tam się zesrali i nic nie osiągnęli, czy coś miałoby się od tamtego czasu zmienić w tej dziurze?
- A zmieniło się i to dużo – burknął A. oblizując się przy okazji – Po pierwsze Talibowie uruchomili uprawy opium, wkurwiają naszych dostawców tego specyfiku z ameryki południowej, Kolumbijczycy grożą, że będą sprzedawać Meksykowi a nie nam…
- Boże, tylko nie to! -jęknął B. – Ojciec by mnie wykastrował jakby się dowiedział, że zerwaliśmy umowy z Kolumbijczykami. Skończyłyby się dostawy koki i hery do naszych dostawców. Znów mielibyśmy urwanie głowy z tymi cholernymi przemytnikami, nie to nie może tak być…
- Po drugie – ciągnął A. – Talibowie nie będą mieć naszej broni i doradców. Przypominam, że te buraki  nie potrafili nawet prawidłowo obsługiwać moździerzy, a co dopiero wspominać o stingerach…Pamiętam jednego Mudżachedina, który tak się podjarał stingerem, że zaczął go całować, obściskiwać i macać. Głupek chciał go wypróbować więc puścił model samolocika spalinowego sterowany radiem nad pustynię i zaczął namierzać go stingerem. Kiedy myślał, że system skończył namierzanie, odpalił rakietę. Nie wiedział, że system namierzył się nie na samolocik, a na grupę Mudżachedinów jadącą na wielbłądach prawie 3 mile dalej… Hehehe… Pocisk wyjebał w łeb pierwszego wielbłąda rozrywając go na części i przy okazji pół grupy. Mało go nie zlinczowali za to… Kazali mu  przygotować zamach na posterunek rosyjski. Koleś siedział i myślał z tydzień. W końcu stwierdził, że Allach kazał mu użyć do ataku wielbłąda. Przez 3 miesiące trenował wielbłąda z kamieniami na grzbiecie. Kiedy doszło do terminu ataku wielbłąd miał trzy skrzynie trotylu na grzbiecie. Głupie bydle, wbiegło prosto do kantyny w czasie obiadu…
- Należało się tym ruskim burakom – powiedział B.
- Po trzecie – kontynuował A. – Ruskie nie będą zmartwieni, że ktoś dokopał Afgańczykom.
- Jest jedno ale… – przerwał mu X. z wielką plamą po kupie na ramieniu – Mogą się denerwować obecnością naszych wojsk na „swoim brzuchu”. Myślę, że potrzeba jakoś ich przekonać, że…
- To już zostawcie mnie – przerwał B. – Pogadam z Putinem; to były agent operacyjny KGB na terenie byłej NRD, nasi ludzie go znali z tamtych czasów – ciągle tylko judo trenował, umieścili wtedy naszego agenta jako jego trenera. Kabaret normalnie. No nic, dam mu w zamian jakiś kąsek we wschodniej europie… Wspominał, żeby nie wtrącać mu się do Ukrainy – więc dobrze, niech będzie – Afganistan za Ukrainę…
- Ależ B., na Ukrainie mieliśmy w planach rozlokować nasze wyrzutnie rakiet balistycznych bliżej Chin no i Ruskich – wtrąciła C.
- Nic nie szkodzi moja droga C. Zanim Ruskie rozkminią układy na Ukrainie, Afganistan będzie nasz a może i nie tylko Afganistan. Jak Ruskie zaczną mieszać na Ukrainie, poślemy tam.. hmm… może Polaków – oni nienawidzą Ruskich nie mniej niż Szwabów – ale jeszcze zobaczymy… – zawyrokował B.
- Czyli zakładamy, że Afganistan jest już nasz? – powiedział cicho przysłuchujący się temu wszystkiemu SA
- Nie wasz tylko nasz! – krzyknął B. – Nikt nie może się dowiedzieć, że twój kraj S.A. maczał palce w Afganistanie.
- Ależ B. – jęknął SA. – Przecież wasz kraj w sześciu procentach należy do nas…
- Nic nie szkodzi – burknął B. – Wystarczy na razie, że zarobicie na tej wojnie tyle, że moglibyście studolarówkami wytapetować pół Sahary.
- No cóż, wszyscy na tym zarobimy – powiedzieli prawie jednocześnie A. i X.
- To prawda – przytaknęli wszyscy zgodnie.
- Pozostaje nam jeszcze jedno do obgadania – wyrwała ich z rozmyślań C. – Przecież nie możemy tak po prostu załadować marines i wysłać do Afganistanu. Społeczeństwo na to się nie zgodzi.
- To już proszę zostawić zawodowcom – powiedział I. W tej sprawie moi fachowcy są zgodni. Trzeba wstrząsnąć społeczeństwem do głębi, zaszczepić w nich poczucie zagrożenia, wskazać kozła ofiarnego a wtedy sami będą żądać wysłania naszych wojsk.
- No tak, ale jak nimi wstrząsnąć? Przecież nie będziemy roznosili ulotek propagandowych? – zauważył E.
- Ulotki nie sprawdzały się już podczas drugiej wojny światowej. Teraz są inne sposoby, chociaż stosowane już dawniej. – ciągnął I.
- Do puenty I. ! – zniecierpliwił się B.
- Już mówię – przyśpieszył flegmatyczny z natury I. – wykorzystamy manewr Roosevelta.
- Ty szczwany lisie! – krzyknęła C. – Co to będzie tym razem? W 1941 roku Roosevelt poświęcił pięć tysięcy żołnierzy i kwiat naszej floty: Arizonę, West Virginię, Tennessee, Oklahomę…I morze innych jednostek…
- Wtedy to była wojna światowa, żółtki zaczęły się niebezpiecznie panoszyć a nasi obywatele nie chcieli zrozumieć, że czas na zakończenie polityki izolacjonizmu. Poza tym lobby przemysłowe i nie tylko przemysłowe naciskało na rozpoczęcie działań wojennych – zwietrzyli zarobek nosem – stare wygi, potem przekonali koła wojskowe, które z kolei zmusiło prezydenta do podpisania tajnej dyrektywy uruchamiającej machinę wojenną…
- A jakby Roosevelt się nie zgodził… – rozpoczął B.
- To skończyłby tak jak później Kennedy – dokończył I.
- Tia, wracając do sprawy tego manewru…- zaczął niepewnie X. pragnąc zakończyć te nudne opowieści o operacjach jego chłopaków – co będzie celem?
- Mamy kilkanaście celów do wyboru, ale kilka pewniaków. To biblioteka kongresu, biały dom, ONZ, world trade center…Akcja ma kryptonim „Crystall” – tak jak imię twojej matki A.– powiedział z satysfakcją I.
-A niech cię diabli I.! – prychnął A. – Masz gest, w pizdu!
- World Trade Center? A co tam jest ciekawego? Przecież nie ma tam instalacji militarnych? Prawda I.? – zapytała C.
- NSA ma tam coś ale nie chcą puścić pary co. Pewnie jajogłowi tam siedzą i nagrywają rozmowy komórkowe oraz ruch w internecie – odpowiedział szybko A. – Nic poważnego.
- Co tam jest ciekawego? – Odpowiedział I. pytaniem na pytanie – Są tam ludzie, których możemy poświęcić i tyle…
- Chcesz powiedzieć, że zamierzasz wysadzić, albo uszkodzić te obiekty, tak? – pytała C.
- Nie my, terroryści – uśmiechnął się szyderczo I. wręczając wszystkim foldery z dokumentacją operacji „Crystall” – Oto szczegóły tej operacji. Zakłada ona zmasowany atak terrorystyczny na terytorium naszego kraju. Nasi agenci sfingują porwania kilku samolotów pasażerskich. Samoloty te wylądują w naszej tajnej bazie niedaleko Camp David. Inżynierowie zamontują tam systemy zdalnego sterowania, usuną dla pewności czarne skrzynki, dotankują je na maksa i skierują na cele. Plan zakłada pierwszy atak w obie wieże wtc…
- Obie? – zdziwił się B.
- Tak, nasi specjaliści ustalili, że uderzenie samolotu w trzech czwartych wysokości budynku plus kilka sprytnych ładunków wybuchowych w krytycznych miejscach spowoduje jego zawalenie się.
- A więc to się dzieje naprawdę – pomyślał X
- … istnieje obawa, że walący się jeden z budynków uszkodzi strukturę nośną drugiego, który jednak utrzyma się. – kontynuował I – Nie zawali się, a koszty rozbiórki będą horrendalne, dlatego właśnie drugi samolot piźnie w drugą wieżę. Kolejny samolot przykurwi w bibliotekę kongresu, czwarty w ONZ a piąty w biały dom…
- B. oczywiście tu nie będzie? – zapytała C.
- Oczywiście, że nie. B. będzie w tym czasie udawał jak kocha swój naród i jego przyszłość. Pojedzie z wizytą do jakiegoś przedszkola lub szkoły – zdecydował I.
- Nie zgadzam się! – krzyknął B. – ONZ odpada, biały dom też. ONZ nie będzie się panoszyć po bliskim wschodzie! Te tereny będą nasze i tylko nasze! Poza tym w białym domu mi się podoba. Rozwalcie sobie na przykład pentagon – może zdobędziecie dodatkowe głosy poparcia ze strony wojskowych.
- Pentagon to inna sprawa – zaczął I. – tam nie wchodzi w grę samolot. Przypominam, że pracuje tam wielu moim specjalistów, nie można zniszczyć pentagonu.
- To palnijcie w remontowane skrzydło – zauważył B.
- To jest rozwiązanie – pogrążył się w rozważaniach X. – ale trzeba uderzyć pociskiem sterowanym. Samolotem nie będzie takiej precyzji.
- Więc uderzy się pociskiem sterowanym, nie ma problemu. – stwierdził I.
- Jakie będą straty w ludziach?
- W pentagonie niewielkie, w bibliotece około 500 osób, kilka tysięcy w wieżach.
- Na kiedy przewidziany jest termin ataku?
- Na 9/11
- Zawiadomcie naszych ludzi, niech się wtedy ewakuują z tych budynków.
- Oczywiście B.
- Dobra, gdzie mam podpisać? ….

Koniec cz.1

Nomad

2004

Energia cz.I

Friday, March 7th, 2008

     Co nas czeka w przyszłości? Nic różowego – przyszłość maluje się raczej w ciemnych barwach…  Obecnie na świecie rządzi ten, kto ma zasoby, żródła energii. A gdzie są największe złoża ropy naftowej i gazu? Bliski Wschód i Rosja. O ile na Bliskim Wschodzie “rządzą” Amerykanie, to w tej chwili wyraźnie tracą wpływy w tym rejonie. Powodem jest przede wszystkim prowadzenie dwóch wyczerpujących wojen w Afganistanie i w Iraku oraz coraz śmielejsze poczynania Rosji na polu ekonomiczno – energetycznym.

Obecnie Rosja jest głównym dostawcą ropy naftowej i gazu do całej Europy co spędza sen z powiek wielu europejskim politykom. Próby dywersyfikacji dostaw ropy i gazu spełzają na niczym. Rosjanie skutecznie sabotują wszystkie próby europy na uzyskanie ropy i gazu z innych miejsc takich jak Turkmenistan, Kazachstan, Azerbejdżan. Niedawno pewnemu zachodniemu konsorcjum, w skład którego weszło większość państw europy zachodniej oraz USA, udało się wybudować rurociąg gazowy łączący Azerbejdżan z Turcją poprzez Gruzję. Obecność tego gazociągu omal nie doprowadziła do wojny miedzy Rosją a Gruzją. Obecnie granica między tymi dwoma krajami jest zamknięta i dochodzi do regularnych incydentów przygranicznych. Wygląda na to, że Rosjanie “przespali” sprawę. A może ochrona wywiadowcza krajów zachodnich była na tyle dobra, że Federalne Służby Specjalne Rosji nie dały rady? Tego nie dowiemy się wcześniej niż za jakieś 80 lat. W odpowiedzi na ten gazociąg Rosjanie planują zbudować gazociąg po dnie Morza Czarnego, który miałby łączyć Turcję z Rosją a następna nitka miałaby zostać poprowadzona przez kraje europy południowo-wschodniej na zachód. Dowcip polega na tym, że taką samą nitkę z Turcji do europy zachodniej planują zbudować konsorcja zachodnie – ale nitka ta miałaby być zasilana gazem z wykorzystaniem gotowego już gazociągu Azerbejdżan-Turcja. Które rozwiązanie wygra. Ciężko powiedzieć. Jeśli wygrają konsorcja zachodnie, to Rosja nie będzie mogła sobie tak pogrywać jak zamierza. Ale jeśli wygra Gazprom to los Białorusi i Ukrainy bedzie przesądzony. Rurociągiem tym popłynęłaby wtedy ropa i gaz z pominięciem wspomnianych krajów co niewątpliwie skończyłoby się dla nich fatalnie. Czas pokaże jak to się skończy. W między czasie Rosjanie przypuścili atak na północy europy. Planują zbudować rurociąg z Rosji do Niemiec z pominięciem krajów bałtyckich – czyli Łotwy, Litwy, Estonii oraz Polski. Zamierzają za jednym zamachem upiec dwie pieczenie: uzależnić od siebie kraje bałtyckie oraz skłócić Unię Europejską. W sumie to drugie to już im się udało. Deklaracja o utworzeniu rurociągu północnego między Niemcami i Rosją spowodowała gwałtowne napięcia miedzy Niemcami a UE, Polską i krajami bałtyckimi. Wygląda na to, że rurociąg mimo wszystko powstanie. Niemcy myślą przede wszystkim o sobie a dopiero potem o Unii i sąsiadach. Na dłuższą metę przegrają ponieważ bedą cały czas zależni od Rosji.

Oprócz planów na zachodzie, Rosja ma dalekosiężne plany na dalekim wschodzie. Uruchomili spółkę razem z Chinami, Kazachstanem, Mongolią, Turkmenistanem i jeszcze kilkoma innymi krajami azjatyckimi, której zadaniem jest między innymi współpraca na polu energetycznym i militarnym oraz osłabienie wpływów USA w tym rejonie. Jeśli spółka spełni oczekiwania należy spodziewać się dalszego zacieśnienia współpracy ekonomiczno – wojskowej. Niedawno  przeprowadzali nawet wspólne manewry wojskowe, które przeszły na zachodzie prawie bez echa oprócz informacji przekazanej przez Putina, że Rosja wznawia loty bombowców strategicznych. Do tej spółki przymierzają się Indie, Iran i Pakistan. W przypadku wystąpienia konfliktu zbrojnego między Azją a Europą – wynik wydaje się być przesądzony. Wygra ten, kto ma więcej surowców. A surowce sa w na wschodzie… W świetle tego wszystkiego należy inaczej spojrzeć na tarczę antyrakietową, która ma powstać w Czechach i w Polsce a nawet na takie błahą rzecz jak mistrzostwa w piłce nożnej w 2012 roku, które mają być przeprowadzone w Polsce i na Ukrainie. Takie przedsięwzięcie to mnóstwo roboty z budowaniem i dostosowywaniem infrastruktury, ustalaniem przepisów prawnych, itp – jednym słowem przesięwzięcie, dzięki któremu Ukraina o wiele szybciej znalazłaby sie w strukturach europejskich. Mogę się założyć ze rosyjski wywiad robi co może aby mistrzostwa te nie odbyły się w tych krajach. Niewątpliwie rosyjskie starania aby uzależnić sobie gazowo Ukrainę spowodują, że Ukraina będzie chciała jak najszybciej wstąpić do NATO, podobnie bedzie zapewnie z Gruzją. A to tylko jeszcze bardziej rozsierdzi rosyjskiego niedźwiedzia. Już teraz rosyjski potencjał militarny odradza się w zastraszającym tempie. Wyglada na to, że zimna wojna numer 2 już trwa – tylko jakoś nikt tego oficjalnie nie chce potwierdzić.

Należałoby w tym miejscu wspomnieć trochę o USA ale to materiał na inny artykuł.

Demokracja światowa i wybory prezydenckie w Rosji

Tuesday, March 4th, 2008

     Pewien koleś wskazany przez Putina na nastepcę wygrywa wybory prezydenckie w Rosji :) I jakoś nikogo nie martwi to, że tzw. wybory były ustawione – “opinia publiczna” generalnie miała to w dupie….jakby ten sam numer chcieli zrobic np. Rumunii to już obserwatorzy wyliby z histerii, że to zamach na demokrację i tego typu pierdoły. Ale jeśli chodzi o odradzajacą się CCCP – to nie ma problemu. Powód jest prosty. Nikt nie będzie zadzierał z ruskimi skoro oni dostarczają wiekszość surowców (zwłaszcza ropy i gazu) na zachód – a poza tym zachodnie (nawet amerykańskie) giganty naftowe mają zbyt dobre kontrakty na eksploatację rosyjskich złóż aby się przejmować takimi “pierdołami” jak wybory w CCCP :)
Jaki wniosek z tego?? Demokracji na świecie nie ma. Obywatele krajów mają tylko złudne poczucie, że żyja w demokratycznym kraju – władze tolerują małe wyskoki obrońców praw czlowieka i innych. Ale jeśli chodzi o poważna sprawę to wszyscy mają to serdecznie w dupie….
     Bodajże wczoraj skończyła się tzw. ofensywa wojsk tureckich w północnym Iraku przeciwko Kurdom. Nie widziałem ANI JEDNEGO newsa o tym. Jak Hussain był jeszcze u władzy to chcieli go zakrzyczeć, że łamie prawa obywatelskie mniejszości narodowych (Kurdow) oraz wypędza ich z domu. Ale jak Turcja spokojnie Kurdow zabija przy poparciu USA to wszystko jest ok – jest to tzw. operacja przeciwko terrorystom. W między czasie w Czeczenii Rosjanie nadal się tłuka z Czeczenami  – ale dziennikarze mają bana na newsy z tych terenów - wiec oficjalnie jest ok….
Podobnie Chińczycy ostro tłuką Tybetańczykow ponieważ chcą się od Chin oderwać… Nikomu nie przeszkadza łamanie praw człowieka, tortury, itp…. dopóki tzw. zachodni świat zbyt dobrze zarabia na handlu  z Chinami, nic sie nie zmieni….

 Nomad